TV Miłosierdzie   Radio Miłosierdzie

Tegoroczna Niedziela Bożego Miłosierdzia świętowana w Bazylice Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach zakończyła się wieczorną Mszą św. sprawowaną pod przewodnictwem ks. bp. Artura Ważnego, biskupa pomocniczego diecezji tarnowskiej. W Eucharystii uczestniczyła młodzież archidiecezji krakowskiej. Trwająca ponad 2 lata pandemia odcisnęła negatywne piętno na całym świecie. Izolacja, lęk przed zakażeniem, brak stabilizacji i niepewność jutra spowodowały, że serca wielu ludzi starszych, dzieci i młodzieży, wypełniły się bólem samotności, strachu i obaw. Lekarstwo podaje nam Pan Jezus, który w czasie największych trudności, cierpienia przychodzi i obdarowuje swoją nieskończoną miłością miłosierną.

Nasze Patmos

Biskup Artur Ważny rozpoczynając swoje rozważanie nawiązał do słów z Apokalipsy św. Jana, w którym Ewangelista ten wyznaje, że był na wyspie zwanej Patmos. Hierarcha stwierdził, że w sytuacji, w której był św. Jan znajduje się wielu z nas. Przytoczył badania, z których wynika, że przez okres pandemii zwiększyła się liczba osób odczuwających samotność. – Samotność, która jest związana z uciskiem, z prześladowaniem, z pobytem na Patmos (znaczy „mój zabójca”). Jan był tam zesłany z powodu tego, że głosił Słowo Boże i dawał świadectwo o Jezusie. My zostaliśmy zesłani, jakby niezależnie od nas, od kilku lat żyjemy w pewnej izolacji, jakiejś samotności, zamknięciu. I jest jakieś Patmos w naszym osobistym życiu. Jakiś „zabójca”, który czyha na nas i chce zniszczyć nas. Pomyślmy o tym, o tej wyspie Patmos, o tej wyspie, gdzie czuję się bardzo samotny i niezrozumiany. Gdzie nikt nie może wejść, bo go nie dopuszczam albo nie ma nikogo, kto chciałby tam wejść, choć ja go zapraszam – mówił biskup Ważny.

Chrystus nas kocha

Każda sytuacja, której doświadczamy, jest jednocześnie sprawdzeniem naszego serca, miłości i relacji z Panem Bogiem oraz ludźmi. – Dobrym miejscem, aby przeżywać to co trudne jest Msza św. Święty Jan mówi, że doznał zachwycenia w dzień pański. Zobaczył całe swoje życie z innej perspektywy. Kiedy się obejrzał, to zobaczył kogoś podobnego do Syna Człowieczego, który był ubrany w szatę do stóp, przepasany na piersiach złotym pasem, czyli przechadzający się Arcykapłan, czyli ten Zmartwychwstały, który czuje się na Mszy św. jak u siebie w domu. Bo jest u siebie, bo celebruje Eucharystię, i mówi Janowi „napisz to co usłyszysz i zobaczysz, napisz Kościołowi w Azji”. „Azja” to słowo, które można przetłumaczyć, jako „błoto”. „Napisz Kościołowi, który jest w błocie”. Też mamy takie doświadczenie, że patrzymy dzisiaj na Kościół, który jest w błocie. Sam tym błotem się obsypał przez własne grzechy, ale też tym błotem jest ciągle obsypywany. Czasem trudno jest w tym Kościele się odnaleźć, ale Jezus kocha ten Kościół i mówi „napisz do tego Kościoła to co zobaczysz, bo Ja kocham ten Kościół, zależy mi na nim. Zależy mi na tych, którzy są w ucisku, którzy są prześladowani i którzy żyją na wyspach samotnych, mając jakieś Patmos, czyli mają jakiegoś »zabójcę« – podkreślił biskup pomocniczy Diecezji Tarnowskiej.

Spotkanie z Bogiem żywym

Biskup Artur Ważny wskazał, że dzisiejsza Ewangelia św. Jana jest dla niego swego rodzaju obrazem Eucharystii. – Przychodzę na Mszę św. jako ten, który przegrał w walce. O co walczę? O miłość, o pokój, o szczęście. Przychodzę jako ten, który przegrał. Jeśli tak nie stanę przed Bogiem, to będzie mi trudno pójść dalej, będzie mi trudno przeżyć Eucharystię jako miejsce, gdzie spotykam Boga żywego. Wieczorem, drzwi zamknięte z obawy przed Żydami. To wszystko jest nasze doświadczenie – mówił do młodych zgromadzonych na Mszy św. w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Zwrócił przy tym uwagę, że w życiu każdego człowieka pojawia się niepewna droga. Czas, w którym nie wiemy jak i dokąd iść. Jesteśmy zalęknieni, izolujemy się wewnętrznie i społecznie. I – jak wskazał biskup Ważny – w tych sytuacjach staje przed nami Chrystus Zmartwychwstały i mówi „Pokój wam!”. A jako dowód, że to On, że prawdziwie nas kocha, a także dla nas i za nas cierpiał, dla nas dał się ukrzyżować i zmartwychwstał, pokazuje swoje rany. Jednocześnie Pan Jezus prosi, abyśmy my, ludzie pokazali mu swoje zranienia, trudności i problemy. – To jest ważne, żeby pokazać Jezusowi na początku Mszy św. z czym przychodzę. Pokazać moją biedę, moją ciemność, moje zamknięcie, mój ucisk, moje prześladowanie i moje Patmos. A on wtedy mówi „Pokój tobie”, „mam klucz do pokoju, który chcę, aby zagościł w Twoim sercu” – dodał ks. bp Ważny.

W ten sposób biskup pomocniczy diecezji tarnowskiej wskazał, że bez względu na to, w jakiej życiowej sytuacji jesteśmy, jak wiele zła się dzieje w nas i dookoła nas, Pan Jezus przychodzi i otacza nas swoją miłością i pokojem. Ważne jest, aby Jemu wszystko oddać i zaufać, że przeprowadzi nas przez wszystko. – Kiedy Chrystus przychodzi i mówi do mnie „Pokój tobie”, wtedy wołam „Panie, zmiłuj się nade mną. Potrzebuję Twojej miłości, Twojego miłosierdzia. Potrzebuję, abyś zlitował się nade mną”. To jest ten początek Eucharystii, gdy Jezus lituje się nade mną, który przegrywam w walce. To jest pewien wymiar miłosierdzia – dodał hierarcha.

W jednej z pieśni śpiewamy „Przychodzisz Panie, mimo drzwi zamkniętych” i tak właśnie jest. Pan Jezus dotyka naszego serca, przychodzi do nas nawet wówczas, kiedy stajemy na Mszy św. zamknięci przed nim, kiedy nasze serca nie są gotowe na spotkanie z Nim. Jest z nami, kiedy zamykamy się w naszych trudnościach i lękach. Przychodzi mimo wszystko, przynosząc swoją miłosierną miłość i ukojenie w bólu.

IK

 

 Fot. Klaudia Tarczoń, Joanna Bratek, Sylwia Kubis