TV Miłosierdzie   Radio Miłosierdzie

Nasz los jest w ręku kochającego nas Boga

W święto Andrzeja Boboli, kapłana, jezuity, żarliwego apostoła jedności chrześcijan (16 maja 2020 roku) Mszy św. w Kaplicy Klasztornej Sióstr w Łagiewnikach przewodniczył ks. kard. Stanisław Dziwisz. - W tej Eucharystii, sprawowanej w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, za wstawiennictwem św. Andrzeja Boboli, św. Jana Pawła II i św. Siostry Faustyny modlimy się za naszą Ojczyznę, by pozostała wierna Jezusowi Chrystusowi i Jego Ewangelii – mówił na początku Eucharystii.

Kard. Dziwisz przypomniał osobę św. Andrzeja Boboli. - Uformowany w szkole Ćwiczeń duchownych św. Ignacego Loyoli, stał się żarliwym apostołem na ambonie, w konfesjonale, wśród więźniów, chorych i opuszczonych. W podzielonym i rozdartym świecie głosi Ewangelię miłości, przebaczenia, pojednania i pokoju. Stał się również apostołem jedności chrześcijan, zdobywając sobie tytuł Duszochwata. Chciał zdobyć wszystkich dla Chrystusa i zdawał sobie sprawę, jak bardzo cierpi Boża sprawa z powodu podziałów chrześcijaństwa. Dla tej sprawy oddał życie. I nie przestał przemawiać, nawet po śmierci. Zanim jego relikwie, jego umęczone ciało noszące znaki kaźni dotarło w 1938 roku do wolnej Polski i spoczęło w dzisiejszym Sanktuarium jego imienia na warszawskim Mokotowie, odbyło długą podróż z Pińska i Połocka do rządzonej przez bolszewików Moskwy, a następnie do Rzymu, gdzie odbyła się uroczysta kanonizacja Męczennika – mówił.

Kaznodzieja przywołał także postać Karola Wojtyły. Świętego Andrzeja Bobolę i świętego Jana Pawła II, podobnie jak wielu Świętych, łączyło i łączy głębokie umiłowanie Chrystusa i Jego Kościoła, a także osobiste zaangażowanie się w sprawy Boże na ziemi. (…) Podobnie, jak św. Andrzejowi Boboli, św. Janowi Pawłowi leżała na sercu sprawa jedności chrześcijaństwa, podzielonych od wieków uczniów Jezusa Chrystusa (...) Św. Andrzej Bobola doświadczył okrutnego męczeństwa, jednego z najbardziej przejmujących w historii. Pozostał wierny do końca. Jan Paweł II został wyniesiony do chwały ołtarzy jako wyznawca, ale przecież i on otarł się dosłownie o męczeństwo, przelewając krew na placu św. Piotra. Kilka dni temu, 13 maja, obchodziliśmy trzydziestą dziewiątą rocznicę zamachu na jego życie. Miał ponieść śmierć z powodu głoszenia prawdy o Bogu i człowieku, przeszkadzając tym, którzy chcieli usunąć Boga z życia człowieka i narodów. Nie zapomnę nigdy tej chwili, gdy ugodzony kulą i krwawiący Papież osuwał się w moje ramiona. Nie zapomnę jego wypowiadanej słabnącym głosem modlitwy zawierzenia wszystko Bogu i Matce Najświętszej, a także słów przebaczenia zamachowcowi.

Dodajmy jeszcze, że Jan Paweł II dostąpił radości, ogłaszając św. Andrzeja Bobolę w 2002 roku patronem Polski, obok świętych biskupów i męczenników Wojciecha i Stanisława, a także młodego jezuity św. Stanisława Kostki – zaznaczył kard. Dziwisz.

Sekretarz św. Jana Pawła II przeczytał fragment listu papieża Benedykta XVI, który został napisany na setne urodziny Karola Wojtyły: - „Gdy Jan Pawel II wydał ostatnie tchnienie na tym świecie, było akurat po pierwszych nieszporach święta Miłosierdzia Bożego. Rozjaśniło to godzinę jego śmierci: światło miłosierdzia Bożego rozbłysło nad jego konaniem jako krzepiące orędzie”. Dalej Benedykt XVI cytuje słowa Jana Pawła II, powołującego się na wiarę i przekonanie św. Faustyny, że „zło nie odnosi ostatecznego zwycięstwa! Tajemnica paschalna potwierdza, że ostatecznie zwycięskie jest dobro; że życie odnosi zwycięstwo nad śmiercią; że nad nienawiścią tryumfuje miłość”. Papież Benedykt kończy swoje orędzie słowami: „W Janie Pawle II uwidoczniły się nam wszystkim moc i dobroć Boga. W czasie, kiedy Kościół na nowo cierpi z powodu naporu zła, jest on dla nas oznaką nadziei i otuchy”.

Kończąc homilię kard. Dziwisz powiedział: - Siostry i bracia, niech te słowa towarzyszą nam w tych dniach. Niech pozwalają nam stawiać z nadzieją czoło wszelkim trudnościom i zagrożeniom, epidemii i innym chorobom duszy i ciała. Nasz los jest w ręku kochającego nas Boga, a w Jego królestwie mamy wielu przyjaciół, czyli Świętych, którzy orędują za nami. Nie jesteśmy sami.

Święty Janie Pawle Wielki, módl się za nami.

Święty Andrzeju Bobolo, Patronie Polski, módl się za nami!

Małgorzata Pabis

Publikujemy pełną treść homilii kard. Stanisława Dziwisza

Bracia i Siostry!

1. Odczytana przed chwilą Ewangelia to fragment długiej modlitwy i mowy pożegnalnej Jezusa, wypowiedzianej w obecności najbliższych uczniów podczas Ostatniej Wieczerzy. W tym wystąpieniu Jezus chciał im – a także nam wszystkim, swoim uczniom – przekazać to wszystko, co Mu najbardziej leżało na sercu, na czym Mu najbardziej zależało. Powiedział, między innymi, że zaprasza nas do głębokiej wspólnoty życia ze sobą, a to pragnienie zilustrował prostym obrazem: „Ja jestem krzewem winnym – wy latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, te przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15, 5). Fundamentem, korzeniem, warunkiem naszego sensownego i owocnego życia jest ścisła więź, komunia z Jezusem. W Nim są nasze najgłębsze źródła. W Nim i z Niego czerpiemy żywotne soki, dzięki którym żyjemy i możemy przynosić owoc. „Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy – mówi Jezus – jeżeli we Mnie trwać nie będziecie” (J 15 4).

Jezusowi zależało również na jedności swoich uczniów, dlatego modlił się żarliwie w Wieczerniku: „aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał” (J 17, 21). Po dwóch tysiącach lat od wypowiedzenia tej modlitwy zdajemy sobie sprawę, jak trudna jest jedność wszystkich wierzących w Chrystusa i jak ta święta sprawa stanowi zadanie dla każdego pokolenia chrześcijan.

2. W tym kontekście i w świetle wypowiedzianych przez Jezusa słów możemy spojrzeć na życie, powołanie i nadzwyczajne świadectwo męczeńskiej śmierci św. Andrzeja Boboli. Uformowany w szkole Ćwiczeń duchownych
św. Ignacego Loyoli, stał się żarliwym apostołem na ambonie, w konfesjonale, wśród więźniów, chorych i opuszczonych. W podzielonym i rozdartym świecie głosi Ewangelię miłości, przebaczenia, pojednania i pokoju. Stał się również apostołem jedności chrześcijan, zdobywając sobie tytuł Duszochwata. Chciał zdobyć wszystkich dla Chrystusa i zdawał sobie sprawę, jak bardzo cierpi Boża sprawa z powodu podziałów chrześcijaństwa.

Dla tej sprawy oddał życie. I nie przestał przemawiać, nawet po śmierci. Zanim jego relikwie, jego umęczone ciało noszące znaki kaźni dotarło w 1938 roku do wolnej Polski i spoczęło w dzisiejszym Sanktuarium jego imienia na warszawskim Mokotowie, odbyło długą podróż z Pińska i Połocka do rządzonej przez bolszewików Moskwy, a następnie do Rzymu, gdzie odbyła się uroczysta kanonizacja Męczennika.

3. W innej epoce, w innym kontekście historycznym przyszedł na świat Karol Wojtyła, choć w życiu musiał się zmierzyć z wieloma trudnościami, jakich doświadczała Polska i współczesny świat. Świętego Andrzeja Bobolę i świętego Jana Pawła II, podobnie jak wielu Świętych, łączyło i łączy głębokie umiłowanie Chrystusa i Jego Kościoła, a także osobiste zaangażowanie się w sprawy Boże na ziemi. Również Karol Wojtyła przypominał latorośl wszczepioną w krzew winny – w Jezusa Chrystusa. Z Niego – swego Pana i Zbawiciela – czerpał życiodajne soki, by żyć, wzrastać, podejmować kolejne, coraz bardziej odpowiedzialne zadania w Kościele i dorastać do świętości, czyli głębokiego zjednoczenia z Bogiem na wieki.

Podobnie, jak św. Andrzejowi Boboli, św. Janowi Pawłowi leżała na sercu sprawa jedności chrześcijaństwa, podzielonych od wieków uczniów Jezusa Chrystusa. Ojciec Święty, jak niewielu przed nim, zaangażował się całym sercem w sprawę ekumenizmu. Pisał ważne dokumenty pontyfikatu na ten temat, ucząc i uwrażliwiając w ten sposób cały Kościół. Papież spotykał się wielokrotnie z braćmi chrześcijanami innych wyznań, zarówno w Watykanie, jak i podczas podróży apostolskich. Poszerzając przestrzenie swego serca, prowadził dialog międzyreligijny, gromadził wierzących w Boga na modlitwę, czego przykładem jest chociażby spotkanie i modlitwa o pokój w Asyżu – mieście pokoju.

Św. Andrzej Bobola doświadczył okrutnego męczeństwa, jednego z najbardziej przejmujących w historii. Pozostał wierny do końca. Jan Paweł II został wyniesiony do chwały ołtarzy jako wyznawca, ale przecież i on otarł się dosłownie o męczeństwo, przelewając krew na placu
św. Piotra. Kilka dni temu, 13 maja, obchodziliśmy trzydziestą dziewiątą rocznicę zamachu na jego życie. Miał ponieść śmierć z powodu głoszenia prawdy o Bogu i człowieku, przeszkadzając tym, którzy chcieli usunąć Boga z życia człowieka i narodów. Nie zapomnę nigdy tej chwili, gdy ugodzony kulą i krwawiący Papież osuwał się w moje ramiona. Nie zapomnę jego wypowiadanej słabnącym głosem modlitwy zawierzenia wszystko Bogu i Matce Najświętszej, a także słów przebaczenia zamachowcowi.

Dodajmy jeszcze, że Jan Paweł II dostąpił radości, ogłaszając św. Andrzeja Bobolę w 2002 roku patronem Polski, obok świętych biskupów i męczenników Wojciecha i Stanisława, a także młodego jezuity św. Stanisława Kostki.

4. W tych dniach, z okazji setnej rocznicy urodzin, napisano i wypowiedziano wiele ważnych i pięknych słów, odnoszących się do świętości i dokonań św. Jana Pawła II. Cieszymy się, że on nadal służy Kościołowi i inspiruje miliony ludzi na całym świecie do służenia Bogu i człowiekowi. Jak wiemy, pojutrze, w dniu setnej rocznicy urodzin przyszłego Papieża i Świętego, Ojciec Święty Franciszek odprawi Mszę św. przy jego grobie w Bazylice św. Piotra, a wieczorem skieruje do Polaków specjalne słowo. Zabrał też głos papież Benedykt XVI w formie tekstu ogłoszonego wczoraj i zatytułowanego „Na stulecie urodzin Świętego Papieża Jana Pawła II 18 maja 2020 roku”.

Przytoczę tylko jeden mały fragment z tego obszernego tekstu, związany niewątpliwie z miejscem, gdzie sprawujemy dziś Eucharystię. „Gdy – pisze Benedykt XVI – Jan Pawel II wydał ostatnie tchnienie na tym świecie, było akurat po pierwszych nieszporach święta Miłosierdzia Bożego. Rozjaśniło to godzinę jego śmierci: światło miłosierdzia Bożego rozbłysło nad jego konaniem jako krzepiące orędzie”. Dalej Benedykt XVI cytuje słowa Jana Pawła II, powołującego się na wiarę i przekonanie
św. Faustyny, że „zło nie odnosi ostatecznego zwycięstwa! Tajemnica paschalna potwierdza, że ostatecznie zwycięskie jest dobro; że życie odnosi zwycięstwo nad śmiercią; że nad nienawiścią tryumfuje miłość”. Papież Benedykt kończy swoje orędzie słowami: „W Janie Pawle II uwidoczniły się nam wszystkim moc i dobroć Boga. W czasie, kiedy Kościół na nowo cierpi z powodu naporu zła, jest on dla nas oznaką nadziei i otuchy”.

Siostry i bracia, niech te słowa towarzyszą nam w tych dniach. Niech pozwalają nam stawiać z nadzieją czoło wszelkim trudnościom i zagrożeniom, epidemii i innym chorobom duszy i ciała. Nasz los jest w ręku kochającego nas Boga, a w Jego królestwie mamy wielu przyjaciół, czyli Świętych, którzy orędują za nami. Nie jesteśmy sami.

Święty Janie Pawle Wielki, módl się za nami.

Święty Andrzeju Bobolo, Patronie Polski, módl się za nami!

Amen.