TV Miłosierdzie   Radio Miłosierdzie

Wychowywać do miłości

O młodość Kościoła modlił się dziś (11 maja 2020 roku) w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach ks. Marcin Rozmus. Moderator Grup Apostolskich - Ruchu Apostolstwa Młodzieży Archidiecezji Krakowskiej mówił: - Proszę Was dzisiaj, Was młodych i Was młodych młodością serca, abyśmy budowali młody Kościół ciągle odnawiając swoją miłość, nadając jej ciągle nową świeżość i nowy zapał. Bądźmy otwarci na siebie nawzajem, na własne życiowe doświadczenie i życiową mądrość. Módlmy się za siebie i powierzajmy młodość Kościoła Maryi – Matce młodych serc.

W homilii ks. Rozmus zauważył, że są dwie drogi miłości: pełnia miłości i pustka miłości.

- To tak jak człowiek stoi przed wyborem Boga: wybrać czy odrzucić. Decyduje zawsze miłość.

I tak. Pełnia miłości: kiedy widzimy jej sens, kiedy jest odwzajemniona, daje prawdziwą chęć życia, rozwija mnie. Pustka miłości: kiedy nie ma wzajemności, kiedy brak odbiera chęć życia, a do tego jeszcze uprzykrza życie innym – mówił.

Kaznodzieja wskazał, że dzisiejsza Ewangelia pokazuje jak naprawdę powinno wyglądać chrześcijańskie życie, że jest ono pełnią miłości. - Miłość to wartość ponad wszystko, to najpiękniejsze, co człowieka spotyka. Jak dzisiaj zarazić człowieka miłością, jak budować dzisiaj prawdziwie i autentycznie cywilizację miłości?

Jezus mówi: „Jeśli Mnie kto miłuje”. Miłość jest więc jedyną motywacją – podkreślił moderator Grup Apostolskich - Ruchu Apostolstwa Młodzieży Archidiecezji Krakowskiej, który postawił pytania:

A co jest moją motywacją w życiu duchowym? Co mną kieruje? Strach przed karą za grzechy? Przyzwyczajenie? Nakaz rodziców? A może Miłość do Chrystusa?

- W miłości nic nie trzeba, ale wszystko można. Wystarczy chcieć kochać. Jezus mówi: „Jeśli Mnie kto miłuje”. Tylko miłość odwzajemniona jest spełniona – powiedział i dodał: - Miłości nie da się nauczyć, nie da się jej wyczytać z mądrych książek. Do miłości można człowieka wychować.

Jak mówił kapłan, pierwszym najbardziej uprzywilejowanym miejscem wychowania do miłości jest dom rodzinny. - Wiemy jednak dobrze, że rodzina nie zawsze jest miejscem wychowania do miłości. Widzimy to dzisiaj bardzo wyraźnie, kiedy spotykamy młodych zagubionych, zachwianych w podejmowaniu decyzji, nieodpowiedzialnych w swoich czynach.To dla nas, duszpasterzy, jest wielkim wyzwaniem współczesności, aby wspólnoty młodzieżowe były nie tyle miejscem towarzyskich spotkań, ale prawdziwą szkołą miłości Boga i człowieka. Gdzie sami młodzi dla młodych są prawdziwym znakiem i przykładem chrześcijańskiego życia – zaznaczył ks. Rozmus.

Kaznodzieja przypomniał, że przed laty św. Jan Paweł II powołał Duszpasterza Młodzieży – ks. Antoniego Sołtysika - aby zajął się młodzieżą „stojącą w wielkich drzwiach kościoła”. - Już wtedy został sformułowany problem: dlaczego z obecności katolików w kościele, m.in. na niedzielnej Mszy św., którzy są ochrzczeni, bierzmowani, z ich praktyk religijnych nie wynikają postawy i działania apostolskie? Dlaczego brak ich zaangażowania apostolskiego w świecie? Tu odpowiedzią jest zawsze miłość, która hamuje starzenie się serca. To miłość daje gwarancję młodości człowiekowi. To miłość daje gwarancję młodości Kościołowi. Dlatego dzisiaj do troski o młodych są wezwani rodzice, ale również duszpasterze, wspólnoty formacyjne, jak i my wszyscy tworzący wspólnotę Kościoła – mamy otworzyć się na młodych w Kościele. Oni potrzebują nauczyć się, co to znaczy prawdziwie kochać. A co oni robią potem z tą miłością? Wspomniany ks. Antoni w roku 1980 stwierdził, że „w wieku młodzieńczym kryją się olbrzymie możliwości. Młodzi ludzie, łatwiej niż starsi, zapalają się do ideałów, do dzieł, które na miarę rozsądku są niemożliwe do zrealizowania”. Widzimy to również i dzisiaj. Dlatego tym bardziej trzeba nam zadbać o młodą twarz Kościoła, który nie może się starzeć, jeśli myśli o swojej przyszłości – powiedział moderator Grup Apostolskich - Ruchu Apostolstwa Młodzieży Archidiecezji Krakowskiej.

Małgorzata Pabis

Publikujemy pełną treść homilii ks. Marcina Rozmusa:

Są dwie drogi miłości: pełnia miłości i pustka miłości.

To tak jak człowiek stoi przed wyborem Boga: wybrać czy odrzucić. Decyduje zawsze miłość.

I tak.

Pełnia miłości: kiedy widzimy jej sens, kiedy jest odwzajemniona, daje prawdziwą chęć życia, rozwija mnie.

Pustka miłości: kiedy nie ma wzajemności, kiedy brak odbiera chęć życia, a do tego jeszcze uprzykrza życie innym.

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje jak naprawdę powinno wyglądać chrześcijańskie życie. Że jest ono pełnią miłości.

Miłość to wartość ponad wszystko, to najpiękniejsze, co człowieka spotyka. Jak dzisiaj zarazić człowieka miłością, jak budować dzisiaj prawdziwie i autentycznie cywilizację miłości?

Jezus mówi: „Jeśli Mnie kto miłuje”. Miłość jest więc jedyną motywacją.

A co jest moją motywacją w życiu duchowym? Co mną kieruje? Strach przed karą za grzechy? Przyzwyczajenie? Nakaz rodziców? A może Miłość do Chrystusa?

W miłości nic nie trzeba, ale wszystko można. Wystarczy chcieć kochać.

Jezus mówi: „Jeśli Mnie kto miłuje”. Tylko miłość odwzajemniona jest spełniona.

Czy jestem świadomy miłości Chrystusa? Na ile odwzajemniam tę miłość w moim codziennym życiu?

Miłości nie da się nauczyć, nie da się jej wyczytać z mądrych książek. Do miłości można człowieka wychować.

Pierwszym najbardziej uprzywilejowanym miejscem wychowania do miłości jest dom rodzinny.

Tak swoje przeżycie świąt Wielkanocnych w czasie epidemii wspomina 17-letnia Kinga:

Najpiękniejszym momentem tego okresu był poranek Niedzieli Zmartwychwstania. Razem z rodzicami zaczęliśmy od transmisji Mszy świętej, później modlitwa błogosławieństwa pokarmów i wspólny posiłek. Doceniłam i przeżyłam mocno te momenty. Wyjątkowe i piękne było to, że moja rodzina szczególnie zatroszczyła się o to i zorganizowała się do wspólnej modlitwy, do jak najlepszego religijnego przeżycia tych świąt. Radość, jaka obudziła mnie tego poranka była czymś innym, pięknym.

Wiemy jednak dobrze, że rodzina nie zawsze jest miejscem wychowania do miłości. Widzimy to dzisiaj bardzo wyraźnie, kiedy spotykamy młodych zagubionych, zachwianych w podejmowaniu decyzji, nieodpowiedzialnych w swoich czynach.

To dla nas, duszpasterzy, jest wielkim wyzwaniem współczesności, aby wspólnoty młodzieżowe były nie tyle miejscem towarzyskich spotkań, ale prawdziwą szkołą miłości Boga i człowieka. Gdzie sami młodzi dla młodych są prawdziwym znakiem i przykładem chrześcijańskiego życia.

W tygodniu, w którym przygotowujemy się na 100-lecie urodzin św. Jana Pawła II, nie sposób nie wspomnieć tu jego osoby. To właśnie ten Papież, tak mocno postawił na młodych i dał im wyraźne miejsce i głos w Kościele. Jednocześnie stawiając jasne i konkretne wymagania – wymagania trudne, ale pełne miłości i troski o młodość Kościoła.

Bo jeśli młodość potrafi być szalona w miłości, to taki może być właśnie Kościół, który jest młody młodością swoich członków.

Tu w Krakowie, na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych Karol Wojtyła powołał Duszpasterza Młodzieży – ks. Antoniego Sołtysika - aby zajął się młodzieżą „stojącą w wielkich drzwiach kościoła”. Już wtedy został sformułowany problem: dlaczego z obecności katolików w kościele, m.in. na niedzielnej Mszy św., którzy są ochrzczeni, bierzmowani, z ich praktyk religijnych nie wynikają postawy i działania apostolskie? Dlaczego brak ich zaangażowania apostolskiego w świecie?

Tu odpowiedzią jest zawsze miłość, która hamuje starzenie się serca. To miłość daje gwarancję młodości człowiekowi. To miłość daje gwarancję młodości Kościołowi.

Dlatego dzisiaj do troski o młodych są wezwani rodzice, ale również duszpasterze, wspólnoty formacyjne, jak i my wszyscy tworzący wspólnotę Kościoła – mamy otworzyć się na młodych w Kościele. Oni potrzebują nauczyć się, co to znaczy prawdziwie kochać. A co oni robią potem z tą miłością?

Wspomniany ks. Antoni w roku 1980 stwierdził, że „w wieku młodzieńczym kryją się olbrzymie możliwości. Młodzi ludzie, łatwiej niż starsi, zapalają się do ideałów, do dzieł, które na miarę rozsądku są niemożliwe do zrealizowania”.

Widzimy to również i dzisiaj. Dlatego tym bardziej trzeba nam zadbać o młodą twarz Kościoła, który nie może się starzeć, jeśli myśli o swojej przyszłości.

Proszę Was dzisiaj, Was młodych i Was młodych młodością serca, abyśmy budowali młody Kościół ciągle odnawiając swoją miłość, nadając jej ciągle nową świeżość i nowy zapał. Bądźmy otwarci na siebie nawzajem, na własne życiowe doświadczenie i życiową mądrość. Módlmy się za siebie i powierzajmy młodość Kościoła Maryi – Matce młodych serc.