TV Miłosierdzie   Radio Miłosierdzie

Nie bójcie się wzywać ich wstawiennictwa

Ks. dr Andrzej Scąber, delegat Arcybiskupa Krakowskiego do procesu kanonizacyjnego Emilii i Karola Wojtyłów przewodniczył dziś (9 maja 2020 roku) Mszy świętej w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. - Dzisiaj podczas tej Mszy św. proszę Was drodzy chorzy, samotni, dotknięci poprzez chorobę, o modlitwę w intencji pomyślnego przebiegu procesu kanonizacyjnego Sług Bożych: Karola i Emilii. Nie bójcie się wzywać ich wstawiennictwa – powiedział kapłan.

Ks. Scąber przypomniał, że dwa dni temu w Bazylice pw. Ofiarowania Matki Bożej w Wadowicach rozpoczął się proces kanonizacyjny Sługi Bożego Karola Wojtyły, seniora i proces jego żony Służebnicy Bożej, Emilii z Kaczorowskich Wojtyłowej. Rozpoczął się w przededniu 100. rocznicy urodzin ich syna św. Jana Pawła II Wielkiego. - Zapewne wszyscy się zgodzą, że tym co najtrwalsze w człowieku, to wartości, które wyniósł z domu rodzinnego, a które przekazali mu rodzice. Dotyczy to również osoby i świętości św. Jana Pawła II. Był święty, bo Jego rodzice byli świętymi, mówił jego wieloletni sekretarz ks. kard. Stanisław Dziwisz – powiedział i dodał, że św. Papież wspominał przede wszystkim ojca, Karola seniora, z którym łączyła go nie tylko więź synowska, ale prawdziwa duchowa przyjaźń. - Matkę Emilię mało pamiętał. Zmarła, gdy miał 9 lat, tuż przed Pierwszą Komunią Świętą – przypomniał kapłan i zacytował wiersz, jaki młody 19-letni Karol Wojtyła napisał dla swojej mamy:

„Nad Twoją białą mogiłą białe kwitną życia kwiaty. O ileż lat to już było bez Ciebie duchu skrzydlaty. Nad Twoją białą mogiłą, od lat tylu już zamkniętą, spokój krąży z dziwną siłą, z siłą, jak śmierć niepojętą. Nad Twoją białą mogiłą cisza jasna promienieje, jakby w górę coś wznosiło, jakby krzepiło nadzieję. Nad Twoją białą mogiłą klękałem ze swoim smutkiem o, jak to dawno już było jak się dziś zdaje malutkiem. Nad Twoją białą mogiłą o Matko zgasłe kochanie me usta szeptały bezsiłą: Daj wieczne odpoczywanie. Daj wieczne odpoczywanie”.

Delegat Arcybiskupa Krakowskiego do procesu kanonizacyjnego Emilii i Karola Wojtyłów, zachęcając do modlitwy za wstawiennictwem nowych Sług Bożych mówił: - Aby Was do modlitwy zachęcić, zachowując pełną dyskrecję, ogólnie powiem, że ostatnio otrzymałem informację o uzdrowieniu niemowlęcia, dotkniętego bardzo rzadką chorobą. Lekarze, nie dawali dziecku szans przeżycia. Zaraz po urodzeniu lekarz ochrzcił dziecko, przekonany, że za parę godzin umrze. Dziecko żyje i jest zdrowe. Czy to był cud, tego nie wiem, dla rodziców na pewno tak. Wzywano wstawiennictwa Emilii Wojtyłowej.

Zatem nie bójmy się wzywać wstawiennictwa Sług Bożych w intencjach nie tylko dramatycznych, ale w codziennych potrzebach, troskach, zwłaszcza teraz kiedy jesteśmy dotknięci pandemią – kontynuował ks. Scąber. - Rodzina Wojtyłów nie miała łatwo. Lata I wojny światowej, kształtowania się naszej państwowości i lata okupacji hitlerowskiej, niedostatku, choroby, utrata dzieci, ubóstwo, zagrożenie życia, poniewierki. A mimo to ufali i wierzyli. Dziś razem z Karolem i Emilią rodzicami Apostoła Miłosierdzia wołamy „Jezu, ufamy Tobie!”.

Małgorzata Pabis

Publikujemy pełną treść homilii ks. Andrzeja Scąbra

Dwa dni temu w Bazylice p.w. Ofiarowania Matki Bożej w Wadowicach rozpoczął się proces kanonizacyjny Sługi Bożego Karola Wojtyły, seniora i proces jego żony Służebnicy Bożej, Emilii z Kaczorowskich Wojtyłowej. Rozpoczął się w przededniu 100. rocznicy urodzin ich syna św. Jana Pawła II, papieża.

Zapewne wszyscy się zgodzą, że tym co najtrwalsze w człowieku, to wartości, które wyniósł z domu rodzinnego, a które przekazali mu rodzice. Dotyczy to również osoby i świętości św. Jana Pawła II Wielkiego. Był święty, bo Jego rodzice byli świętymi.

Św. Papież wspominał przede wszystkim ojca, Karola seniora, z którym łączyła go nie tylko więź synowska, ale prawdziwa duchowa przyjaźń. Wspominał, jak w rodzinnym domu znajdował ojca klęczącego nocą w drugim pokoju, zatopionego w modlitwie. „Nieraz zdarzało mi się budzić w nocy i wtedy zastawałem mego ojca na kolanach, tak jak na kolanach widywałem go zawsze w kościele parafialnym”.

W rozmowie z Andre Frossardem mówił o ojcu: „Moje lata chłopięce i młodzieńcze łączą się przede wszystkim z postacią ojca, którego życie duchowe po stracie żony i starszego syna niezwykle się pogłębiło. Patrzyłem z bliska na jego życie, widziałem, jak umiał od siebie wymagać, widziałem, jak klękał do modlitwy. Ojciec, który umiał sam od siebie wymagać, w pewnym sensie nie musiał już wymagać od syna. Patrząc na niego, nauczyłem się, że trzeba samemu sobie stawiać wymagania i przykładać się do spełniania własnych obowiązków. Mojego ojca uważam za niezwykłego człowieka”.

Matkę Emilię mało pamiętał. Zmarła, gdy miał 9 lat, tuż przed Pierwszą Komunią Świętą. W książce „Dar i Tajemnica” wspominał: „Matkę straciłem jeszcze przed Pierwszą Komunią Świętą w wieku 9 lat i dlatego mniej ją pamiętam i mniej jestem świadom jej wkładu w moje wychowanie religijne, a był on z pewnością bardzo duży”.

Uczucie, które żywił wobec Niej i miłość synowską wyraził w wierszu „Nad Twoją białą mogiłą”. To kwintesencja Jego związku uczuciowego z matką. Nie sposób dziś nie wypowiedzieć tego, co czuł, a co wyraził, jako młody 19 letni człowiek.

„Nad Twoją białą mogiłą białe kwitną życia kwiaty. O ileż lat to już było bez Ciebie duchu skrzydlaty. Nad Twoją białą mogiłą, od lat tylu już zamkniętą, spokój krąży z dziwną siłą, z siłą, jak śmierć niepojętą. Nad Twoją białą mogiłą cisza jasna promienieje, jakby w górę coś wznosiło, jakby krzepiło nadzieję. Nad Twoją białą mogiłą klękałem ze swoim smutkiem o, jak to dawno już było jak się dziś zdaje malutkiem. Nad Twoją białą mogiłą o Matko zgasłe kochanie me usta szeptały bezsiłą: Daj wieczne odpoczywanie. Daj wieczne odpoczywanie”1.

Uczucie jakie żywił wobec swoich rodziców wyrażał i objawiał na różny sposób i przy różnych okazjach. Podczas pielgrzymki w 1999 roku w swym rodzinnym domu powiedział:

„Z synowskim oddaniem całuję próg domu rodzinnego, wyrażając wdzięczność Opatrzności Bożej za dar życia przekazany mi przez [moich] Rodziców, za ciepło rodzinnego gniazda, za miłość moich najbliższych, która dawała poczucie bezpieczeństwa i mocy, nawet wtedy, gdy przychodziło zetknąć się z doświadczeniem śmierci i trudami codziennego życia w [trudnych] czasach”.

Podczas każdej pielgrzymki do Krakowa udawał się na cmentarz rakowicki, aby pomodlić się przy ich grobie. W ciszy, klęcząc, modlił się. W kontekście tajemnicy świętych obcowania. Co wtedy czuł, pozostaje tajemnicą Jego i Jego rodziców. Możemy tylko stwierdzić, że były to szczególne momenty naznaczone wielką zadumą, zapewne wspomnieniami, i ciszą modlitwy.

– Formacja, którą otrzymał w rodzinnym domu owocowała także w Jego nauczaniu i codziennej praktyce modlitwy. Wiarę, którą wyniósł z domu rodzinnego zachował do końca życia.

Mówi się i pisze, że Jan Paweł II będzie także świadkiem świętości życia swoich rodziców. I to w sensie prawno-formalnym jest prawdą. Wiele papieskich homilii, przemówień, a nawet dokumentów potwierdza to.

Dzisiaj podczas tej Mszy św. proszę Was drodzy chorzy, samotni, dotknięci poprzez chorobę, o modlitwę w intencji pomyślnego przebiegu procesu kanonizacyjnego Sług Bożych; Karola i Emilii. Nie bójcie się wzywać ich wstawiennictwa.

Na końcu, aby Was do modlitwy zachęcić, zachowując pełną dyskrecję, ogólnie powiem, że ostatnio otrzymałem informację o uzdrowieniu niemowlęcia, dotkniętego bardzo rzadką chorobą. Lekarze, nie dawali dziecku szans przeżycia. Zaraz po urodzeniu lekarz ochrzcił dziecko, przekonany, że za parę godzin umrze. Dziecko żyje i jest zdrowe. Czy to był cud, tego nie wiem, dla rodziców na pewno tak. Wzywano w stawiennictwa Emilii Wojtyłowej.

Zatem nie bójmy się wzywać wstawiennictwa Sług Bożych w intencjach nie tylko dramatycznych, ale w codziennych potrzebach, troskach, zwłaszcza teraz kiedy jesteśmy dotknięci pandemią.

Rodzina Wojtyłów nie miała łatwo. Lata I wojny światowej, kształtowania się naszej państwowości i lata okupacji hitlerowskiej, niedostatku, choroby, utrata dzieci, ubóstwo, zagrożenie życia, poniewierki. A mimo to ufali i wierzyli.

Dziś razem z Karolem i Emilią rodzicami Apostoła Miłosierdzia wołamy: „Jezu, ufamy Tobie!”.

Amen

1 Psałterz Dawidów. Nad Twoją białą mogiłą. Kraków 1939.