TV Miłosierdzie   Radio Miłosierdzie

Dobry Pasterz kocha nas i zna nas po imieniu

Dziś (3 maja 2020 roku) Mszy świętej porannej w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia przewodniczył ks. kan. dr Jan Zwierzchowski, proboszcz parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Proszowicach. W czwartą Niedzielę Wielkanocną, zwaną Niedzielą Dobrego Pasterza, Eucharystia sprawowana była w intencji powołań.

Jak zauważył ks. Zwierzchowski, żyjemy w dziewnych czasach - „czasach wielu sprzeczności. Z jednej strony nie chcemy, żeby ktoś nami rządził, nie chcemy żeby nam wskazywał jakąś drogę, żeby nas prowadził, bo przecież wolimy decydować sami o sobie, chodzić swoimi własnymi ścieżkami, bo chcemy być dla siebie niejednokrotnie sterem, okrętem, żeglarzem”. Jednocześnie na porządek i styl naszego życia wpływają różne sytuacje zewnętrzne, pewnego rodzaju ograniczenia, które narzucają każdemu z nas styl i porządek naszego życia. - I podobne tendencje możemy zauważyć także w naszym życiu osobistym - nie lubimy być pouczani, ale chętnie pouczamy innych. Nie lubimy być krytykowani, ale krytyk nie żałujemy drugiemu. Inaczej myślących uważamy za nierozumnych, a siebie za jedyną słuszną wyrocznię. I taka postawa bywa często źródłem nieporozumienia w domu, w narodzie, w społeczeństwie, Kościele – mówił.

Kapłan postawił pytania: czy jest obojętne kto nas prowadzi? Czy jest obojętne za kim idziemy? Jakiego dobra się spodziewamy?

Jak mówił kaznodzieja, istnieje wiele propozycji udanego życia bez kłopotów, bez trudności. Nawiązał do Ewangelii, która dziś mówi nam o pasterzu i najemniku. - Pierwszy – pasterz - pamięta o innych. Drugi myśli tylko o sobie. Pierwszy służy, natomiast drugi domaga się posłuszeństwa. Pierwszy oddaje życie. Drugi chce je zachować za wszelką cenę i wyłącznie dla siebie. Pierwszy pomaga, a drugi z pomocy chętnie korzysta. Pierwszy daje i dziękuję, drugi bierze, grabi, niszczy, a i tak ma pretensje, że wziął za mało. Pierwszy w obliczu niebezpieczeństwa, cierpienia, choroby zostaje, a drugi opuszcza. Opowiadając o dobrym pasterzu, Jezus Chrystus mówi nam przede wszystkim o samym sobie. Dobry pasterz to ten, który wchodzi przez bramę. Zaraz potem Jezus dopowiada: „ja jestem bramą owiec”. Dobry pasterz różni się całkowicie od kierujących narodami i ogromnymi korporacjami współczesnych pasterzy. Często decydują o nich o ludziach, których nie znają, których losy są w im zupełnie obojętne. Dobry pasterz zna swoje owce i każdą z nich woła po imieniu – podkreślił ks. Jan Zwierzchowski i dodał, że Dobry Pasterz kocha nas i zna nas po imieniu. - Jezus Dobry Pasterz nie spogląda na nas jak na anonimową masę. On zna rys naszej twarzy i każdą najmniejszą tęsknotę naszego serca. Dla każdego z nas ma inne życiodajne słowo. Dobry Pasterz oddaje życie za owce mówił. (…) Jezus stał się człowiekiem i przyszedł na ziemię nie po to, żeby bezboleśnie nas przeprowadzić do Nieba, ale żeby tutaj, w tym czasie, ofiarować za nas samego siebie.

Kapłan podkreślił, że dzisiejsza Ewangelia to Dobra Nowina nie tylko dla tych, którzy idą za Chrystusem, ale nawet dla tych, którzy z tych lub innych przyczyn dali się uwieść i od Chrystusa odeszli. - Ale kiedy już wszyscy zostaną przyprowadzeni co stanie się wówczas? „Bedą słuchać głosu mego” - mówi Chrystus. - I nastanie jedna owczarnia i jeden Pasterz”. I oby nikogo z nas na tym pastwisku nie zabrakło – powiedział, zachęcając byśmy korzystali chętnie i owocnie z daru Słowa i daru Komunii Świętej.

Małgorzata Pabis