TV Miłosierdzie   Radio Miłosierdzie

Bez słońca i ciepła jest szary

Gdy szukamy Jezusa z miłością to również Jezus szuka każdego z nas i przywołuje po imieniu. Kto chce spotkać Jezusa, musi wpierw uwierzyć, że On prawdziwie Zmartwychwstał; kto chce spotkać Jezusa musi Go pokochać miłością prostą, bezgraniczną, ufną – powiedział dziś (14 kwietnia 2020 roku) w czasie Mszy świętek porannej w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia ks. Paweł Gawron, proboszcz parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Krakowie.

Na początku homilii ks. Gawron opowiedział historię narzeczonych, którzy szukali pierścionka z kamienieniem, który byłby wyrazicielem ich miłości. Znaleźli opal – kamień, który składa się z piasku pustyni, krzemienia. Cząstki połączone ze sobą sprawiają że powietrze dostaje się do środka.

Jubiler wyjaśnił im, że opal bez słońca i ciepła jest szary, ale ogrzany ciepłem mieni się wszystkimi kolorami tęczy.

Kaznodzieja przypomniał, że trwamy w oktawie Zmartwychwstania Pana, a wysłuchana ewangelia opisuje nam drugie już przyjście Marii Magdaleny do Grobu Chrystusa. - Zapłakana przychodzi po raz drugi. Płacząc nachyla się do grobu i widzi dwóch aniołów – siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa. Trwa krótki dialog między Marią a aniołami: „Niewiasto czemu płaczesz” – i odpowiedź Marii „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono”. Jak trudno było Marii Magdalenie przejść próg wiary, że Chrystus Zmartwychwstał – powiedział i przytoczył komentarz św. Maksyma z Turynu do tej sceny: „zapomniała (Maria Magdalena) o obietnicy powrotu z piekieł trzeciego dnia, wyobrażała Go sobie jako więźnia ziemi… Wiara pokorna i nieuczona szuka tego, czego nie wie, zapomina o tym, czego się ją uczy; łatwo czci, ale jej wiara jest niedoskonała. Martwi się ranami, których Pan doświadczył w swoim ciele, ale wątpi o chwale Jego zmartwychwstania. Płacze, ponieważ kocha Chrystusa, martwi się, że nie znajduje Jego ciała; wyobraża sobie martwym Tego, który już królował…” . - Może i z nami jest podobnie. Może ciągle z załzawionymi oczyma stoimy przy grobie Chrystusa i ciężko nam uwierzyć, że On żyje, że jest z nami, że nas woła po imieniu – mówił.

Proboszcz parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika zauważył, że Maria Magdalena tak przeżyła śmierć Chrystusa, że „gdy Jezus jej się ukazał, nie poznała Go”. - Pięknie ten moment spotkania opisał bł. ks. Michał Sopoćko – duchowy przewodnik św. Siostry Faustyny. W Dzienniku, zeszyt 3 z wtorku w Oktawie Zmartwychwstania, 12 kwietnia 1966 roku zanotował takie słowa: „Najbardziej wzrusza nas ukazanie się Jezusa Magdalenie, która była grzesznicą, a stała się dogłębnie przejęta miłością Boga. Widząc aniołów nie dziwi się, nie przeraża, a tylko wyraża ból wielki, że 'zabrali Pana'. Gdy dusza szuka Boga, umiłowany szuka jej jeszcze więcej. Maria szukała Jezusa z miłością, a Jezus szuka jej również i przywołuje po imieniu: 'Mario'. Ona szuka Go, pragnie zobaczyć, trwa niezłomnie przy Ukrzyżowanym, aż wreszcie sam Zbawiciel jej się objawia i napełnia wielką radością 'Szukajcie a znajdziecie'. Maria Magdalena patrzy na Jezusa i myśli, że to ogrodnik. Nie rozpoznała postaci, osoby przed nią stojącej. Ale gdy Jezus wypowiada jej imię 'Mario' od razu odpowiada 'Rabbuni tzn. Nauczycielu' (por.J 20,16). Sposób wypowiedzenia imienia, tempr głosu sprawił, że Maria Magdalena nie ma żadnej wątpliwości, że to jest Jezus” - mówił kaznodzieja.

Pewnie i w naszym życiu jest podobnie – mówił dalej ks. Gawron. - Są osoby, które zwracają się do nas w sposób wyjątkowy. Nie musimy ich widzieć, wystarczy usłyszeć głos, by serce zabiło mocniej, by być przekonanym, że to mama, tata, ukochana osoba, ktoś, kto ma wyłączność na takie akcentowanie mojego imienia, ktoś kto zna tylko ten zwrot w relacji do mnie. Czasami ton głosu, akcent mówi nam, czy ukochana osoba jest ze mnie zadowolona, czy też jest zasmucona, a może podenerwowana. Jezus powiedział: „Mario”, a ona odwróciła się i rozpoznała Pana.

Kończąc homilię kaznodzieja powiedział: - Jak opal zyskuje blask, gdy dostanie ciepło ludzkich dłoni, tak życie każdego z nas zyskuje blask gdy z miłością pozwolimy odnaleźć się Jezusowi, który nas woła po imieniu. „Bez słońca i ciepła jest szary, ale ogrzany ciepłem mieni się wszystkimi kolorami tęczy” – powiedział jubiler o opalu. A my powiemy – bez wiary w Zmartwychwstanie i ufności, nasze życie jest szare i trudne, ale ogrzane miłością Boga nabiera blasku i sensu. Uwierz w to!

Małgorzata Pabis

Publikujemy pełną treść kazania ks. Pawła Gawrona

„Młodzi narzeczeni w sklepie jubilera. Oglądają pierścionki szukając takiego kamienia, który byłby wyrazicielem ich miłości. Szmaragdy, perły aż w końcu ich wzrok zatrzymuje się na kamieniu, który jest inny. Sprzedawca podążą za ich wzrokiem i mówi – tak to dziwny kamień – to opal – składa się z piasku pustyni, krzemienia. Cząstki połączone ze sobą sprawiają że powietrze dostaje się do środka. Gdy to opowiadał wziął ten szary kamień i trzymał go w dłoniach – po chwili otworzył dłonie i ich oczom ukazał się przepiękny kamień mieniący się wieloma kolorami. Bez słońca i ciepła jest szary, ale ogrzany ciepłem mieni się wszystkimi kolorami tęczy – powiedział jubiler. Narzeczeni pierścionek z tym kamieniem zabrali ze sobą” - taką historię opowiedział na początku homilii kapłan.

„Bez słońca i ciepła jest szary” – powiedział jubiler o kamieniu - trwamy w oktawie Zmartwychwstania Pana, wysłuchana ewangelia opisuje nam drugie już przyjście Marii Magdaleny do Grobu Chrystusa. Kiedy pierwszy raz, z samego rana przybiegła, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena przyszła do grobu zobaczyła odsunięty kamień, natychmiast pobiegła do Piotra i Jana, sugerując im, że ktoś ukradł ciało Jezusa – „zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono” (J 20,2). Apostołowie pobiegli sprawdzić co się stało.

Teraz cała zapłakana przychodzi po raz drugi. Płacząc nachyla się do grobu i widzi dwóch aniołów – siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa. Trwa krótki dialog między Marią a aniołami: „Niewiasto czemu płaczesz” – i odpowiedź Marii „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono”. Jak trudno było Marii Magdalenie przejść próg wiary, że Chrystus Zmartwychwstał. Św. Maksym z Turynu skomentuje tę scenę słowami „zapomniała (Maria Magdalena) o obietnicy powrotu z piekieł trzeciego dnia, wyobrażała Go sobie jako więźnia ziemi… Wiara pokorna i nieuczona szuka tego, czego nie wie, zapomina o tym, czego się ją uczy; łatwo czci, ale jej wiara jest niedoskonała. Martwi się ranami, których Pan doświadczył w swoim ciele, ale wątpi o chwale Jego zmartwychwstania. Płacze, ponieważ kocha Chrystusa, martwi się, że nie znajduje Jego ciała; wyobraża sobie martwym Tego, który już królował…” (Kazanie 39a; PL 57, 359). Może i z nami jest podobnie. Może ciągle z załzawionymi oczyma stoimy przy grobie Chrystusa i ciężko nam uwierzyć, że On żyje, że jest z nami, że nas woła po imieniu.

I tu jest drugi ważny moment dzisiejszego przesłania. Spotkanie Marii Magdaleny z samym Panem Jezusem. Tak bardzo przeżyła Jego ukrzyżowanie, stała przecież pod krzyżem wraz z Matką Jego; na własne oczy całkiem z bliska widziała jak bardzo był torturowany; wbiło się w jej pamięć to, że po śmierci żołnierz przebił włócznią ciało Jezusa. Tak wypełniona bólem myśl, zablokowała wyobraźnię, że jest możliwość spotkania Jezusa żywego. To przekraczało jej najśmielsze oczekiwania, stąd gdy Jezus jej się ukazał, nie poznała Go. Pięknie ten moment spotkania opisał bł. ks. Michał Sopoćko – duchowy przewodnik św. Siostry Faustyny. W Dzienniku, zeszyt 3 z wtorku w Oktawie Zmartwychwstania, 12 kwietnia 1966 roku zanotował takie słowa: „Najbardziej wzrusza nas ukazanie się Jezusa Magdalenie, która była grzesznicą, a stała się dogłębnie przejęta miłością Boga. Widząc aniołów nie dziwi się, nie przeraża, a tylko wyraża ból wielki, że „zabrali Pana”. Gdy dusza szuka Boga, umiłowany szuka jej jeszcze więcej. Maria szukała Jezusa z miłością, a Jezus szuka jej również i przywołuje po imieniu: „Mario”. Ona szuka Go, pragnie zobaczyć, trwa niezłomnie przy Ukrzyżowanym, aż wreszcie sam Zbawiciel jej się objawia i napełnia wielką radością „Szukajcie a znajdziecie”.

Maria Magdalena patrzy na Jezusa i myśli, że to ogrodnik. Nie rozpoznała postaci, osoby przed nią stojącej. Ale gdy Jezus wypowiada jej imię „Mario” od razu odpowiada „Rabbuni tzn. Nauczycielu” (por.J 20,16). Sposób wypowiedzenia imienia, tempr głosu sprawił, że Maria Magdalena nie ma żadnej wątpliwości, że to jest Jezus.

Pewnie i w naszym życiu jest podobnie. Są osoby, które zwracają się do nas w sposób wyjątkowy. Nie musimy ich widzieć, wystarczy usłyszeć głos, by serce zabiło mocniej, by być przekonanym, że to mama, tata, ukochana osoba, ktoś, kto ma wyłączność na takie akcentowanie mojego imienia, ktoś kto zna tylko ten zwrot w relacji do mnie. Czasami ton głosu, akcent mówi nam, czy ukochana osoba jest ze mnie zadowolona, czy też jest zasmucona, a może podenerwowana. Jezus powiedział: „Mario”, a ona odwróciła się i rozpoznała Pana.

Gdy szukamy Jezusa z miłością to również Jezus szuka każdego z nas i przywołuje po imieniu. Kto chce spotkać Jezusa, musi wpierw uwierzyć, że On prawdziwie Zmartwychwstał; kto chce spotkać Jezusa musi Go pokochać miłością prostą, bezgraniczną, ufną.

Jak opal zyskuje blask, gdy dostanie ciepło ludzkich dłoni, tak życie każdego z nas zyskuje blask gdy z miłością pozwolimy odnaleźć się Jezusowi, który nas woła po imieniu.

„Bez słońca i ciepła jest szary, ale ogrzany ciepłem mieni się wszystkimi kolorami tęczy” – powiedział jubiler o opalu. A my powiemy – bez wiary w Zmartwychwstanie i ufności, nasze życie jest szare i trudne, ale ogrzane miłością Boga nabiera blasku i sensu. Uwierz w to! Amen.