Powitanie Ojca Świętego
Benedykta XVI
przez Ks. Kardynała Stanisława Dziwisza
Umiłowany Ojcze Święty,
Pragnę Cię powitać również tutaj,
w Łagiewnikach, gdzie Twój Poprzednik cztery lata temu
zawierzył świat Bożemu Miłosierdziu.
Raduje się moje serce Twoją
obecnością w miejscu tak szczególnym dla Kościoła
krakowskiego, Ojczyzny naszej i całego
świata. To rozwijające się ciągle centrum kultu Bożego
miłosierdzia jest nie tylko znakiem Bożego błogosławieństwa,
ale również drogowskazem na teraźniejsze i przyszłe drogi
Kościoła.
Ludzie chorzy i cierpiący,
zebrani dzisiaj w tym sanktuarium, są jakże wymownym obrazem
człowieka, który potrzebuje miłosierdzia: miłosierdzia
samego Boga i miłosiernego serca drugiego człowieka.
Prosimy Cię, Ojcze Święty,
pobłogosław z tego miejsca wszystkim dźwigającym krzyż,
pobłogosław wszystkim Cyrenejczykom i proś z nami po
Trzykroć Świętego Boga, byśmy nie ustawali w przekazywaniu
światu ognia Bożego Miłosierdzia.
Przemówienie Ojca
Świętego
Umiłowani Bracia i Siostry!
Cieszę się, że mogę się z wami spotkać przy okazji mojej
wizyty w tym sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Z serca
pozdrawiam was wszystkich: chorych, opiekunów, kapłanów,
którzy w tym sanktuarium prowadzą pracę duszpasterską,
siostry Matki Bożej Miłosierdzia, członków „Faustinum” i
wszystkich tu obecnych.
W
tej okoliczności stajemy przed dwiema tajemnicami: tajemnicą
ludzkiego cierpienia i tajemnicą Bożego miłosierdzia. Na
pierwszy rzut oka te dwie tajemnice wydają się sobie
przeciwstawiać. Kiedy jednak staramy się je zgłębić w
świetle wiary, widzimy, że istnieje pomiędzy nimi harmonia,
dzięki tajemnicy krzyża Chrystusa. Jak powiedział Jan Paweł
II, krzyż „stanowi najgłębsze pochylenie się Bóstwa nad
człowiekiem […]. Krzyż stanowi jakby dotknięcie odwieczną
miłością najboleśniejszych ran ziemskiej egzystencji
człowieka” (17.08.2002). Wy, drodzy chorzy, naznaczeni
cierpieniem ciała i ducha, jesteście najbardziej zjednoczeni
z krzyżem Chrystusa, a równocześnie jesteście najbardziej
wymownymi świadkami miłosierdzia Bożego. Dzięki wam, przez
wasze cierpienie On z miłością pochyla się nad ludzkością.
To wy, mówiąc w zaciszu serca: „Jezu, ufam Tobie”, uczycie
nas, że nie ma innej głębszej wiary, innej, żywszej nadziei,
innej gorętszej miłości od tej, jaką żywi człowiek, który w
nieszczęściu zawierza siebie pewnym dłoniom Boga. A ręce
ludzi, którzy wam pomagają w imię miłosierdzia, niech będą
przedłużeniem tych Bożych dłoni.
Bardzo chciałbym przytulić każdego i każdą z was. Choć w
praktyce nie jest to możliwe, w duchu przytulam was do
serca, i udzielam wam mojego Apostolskiego Błogosławieństwa,
w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.