TV Miłosierdzie   Radio Miłosierdzie

Homilia wygłoszona podczas Mszy Świętej w Niedzielę Bożego Miłosierdzia, 19 kwietnia 2020 roku w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach. 


Treść homilii

Drogie Siostry i Bracia w Chrystusie!

1. Odczytywana w ostatnim dniu Oktawy Zmartwychwstania Pańskiego Ewangelia pozwala nam przeżyć dwa spotkania Jezusa z Jego najbliższymi uczniami, zamkniętymi w jerozolimskim wieczerniku, z którymi pożegnał się wcześniej w tym samym miejscu przed swoją męką i śmiercią. Teraz przybywa do nich pomimo zamkniętych drzwi, aby umocnić ich w wierze i najgłębszym przekonaniu, że On naprawdę żyje, że śmierć nie ma już nad Nim władzy, że przed nimi i przed całą ludzkością otwarły się bramy życia wiecznego. Oto prawda, która od dwóch tysięcy lat usiłuje torować sobie drogę do świadomości każdego pokolenia i do serca każdego człowieka.

Bezpośrednim owocem spotkania ze Zmartwychwstałym jest głęboki pokój i radość. Jego zwycięstwo nad mocami zła i śmierci staje się zwycięstwem każdego człowieka, który się do Niego przyzna, który rozpoznaje w Nim swego Zbawiciela i Pana i który podąża za Nim drogą wytyczoną przez Jego Ewangelię. Nikt i nic nie może odebrać pokoju i radości uczniom ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana. Jeżeli doświadczamy w życiu różnych trudności i cierpień, jeżeli pełni wiary dźwigamy nasz osobisty krzyż, możemy być przekonani, że nasza droga krzyżowa, na której towarzyszy nam Chrystus, prowadzi zawsze i ostatecznie do życia.

2. Historia niewiary i wiary apostoła Tomasza poucza nas, że nie zawsze łatwe jest przyjęcie prawdy o Jezusie Chrystusie – o tym, kim On był i jest, co wniósł w dzieje człowieka na ziemi, jaki przed nami otwiera horyzont nadziei. Nieobecny podczas pierwszego spotkania Tomasz nie uwierzył słowom pozostałych apostołów, że widzieli żywego Pana. A ponieważ znał Go i wiedział o tym, w jakich okolicznościach umarł, chciał Go rozpoznać nie tylko po twarzy, ale także po ranach stanowiących wstrząsający dowód Jego męki i śmierci oraz będących znakami rozpoznawczymi Jego nowej tożsamości. Stąd słowa Tomasza: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę” (J 20, 25). Zmartwychwstały Jezus przystał na ten warunek, a odpowiedzią poruszonego do głębi apostoła było wzruszające, najpełniejsze wyznanie wiary: „Pan mój i Bóg mój” (J 20, 28).

Powiedzmy jasno: sceptycyzm, wątpliwości i niewiara Tomasza, domagającego się mocnych argumentów, przyniosły niezmiernie ważny owoc Jego wiary w Bóstwo Jezusa. Nikt wcześniej nie wypowiedział tak wyraźnie i tak stanowczo słów o pełnej, Boskiej tożsamości Jezusa Chrystusa. Za głoszenie tej prawy zarówno Tomasz, jak niemal wszyscy pozostali apostołowie zapłacili najwyższą cenę, oddając życie za swego Mistrza. Na tak mocnej wierze apostołów – jak zapowiadał wcześniej Jezus – zbudował On swój Kościół.

Dzisiejszy świat również żąda dowodów wiary w Jezusa Chrystusa. Żąda tych dowodów od nas – Jego uczniów. Zdajemy sobie sprawę, że nie wystarczą słowa. Potrzebne jest świadectwo naszego życia naznaczonego ofiarną miłością. Potrzebne jest świadectwo naszej jedności, jakie dawał pierwotny Kościół, stanowiący braterską wspólnotę, dzielącą się chlebem ze wszystkimi, trwającą na modlitwie i „łamaniu chleba”, czyli sprawowaniu Eucharystii. Taki dowód chcą zobaczyć i takiego dowodu chcą dotknąć ci, którzy szukają sensu życia oraz odpowiedzi na najważniejsze pytania dotyczące ludzkiej egzystencji. Takiego dowodu oczekują ci, którzy szukają żywego Chrystusa w Jego Kościele i w świecie.

3. Bracia i siostry, na jedno z najważniejszych pytań dotyczących losu człowieka i świata padła odpowiedź w tym szczególnym miejscu, gdzie sprawujemy dziś Eucharystię, wielbiąc Boga bogatego w miłosierdzie. Bóg wybrał prostą i pokorną zakonnicę, dziś świętą Siostrę Faustynę, by przypomnieć niezmienną prawdę, że nie jest Mu obojętny los świata. Siostra Faustyna dostrzegała cierpienia i nędzę, niepokoje i napięcia, lęki i trwogę współczesnego jej pokolenia i wszystkich pokoleń, a z drugiej strony doświadczała w swym wrażliwym sercu ogromu Bożego miłosierdzia ogarniającego cały świat, dlatego dzieliła się swym mistycznym doświadczeniem i pisała, że „nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopokąd się nie zwróci z ufnością do miłosierdzia mojego” (Dz. 300) – do Bożego miłosierdzia. Ta Boża propozycja, to Boże zaproszenie jest zawsze aktualne, również dla nas i dla naszego niespokojnego świata.

Tą prawdą żył również wielki – obok świętej Siostry Faustyny – apostoł Bożego Miłosierdzia, święty Papież Jan Paweł II. Nie ulega wątpliwości, że to dzięki jego wierze, jego ufności, jego zaangażowaniu, orędzie o Bożym Miłosierdziu, które rozległo się w krakowskich Łagiewnikach, zabrzmiało jeszcze bardziej doniośle i skierowane zostało do całego Kościoła. Niejako ukoronowaniem całego duchowego doświadczenia związanego z prawdą o miłosiernym Sercu Boga było zawierzenie świata Bożemu miłosierdziu. To zawierzenie dokonało się tutaj 17 sierpnia 2002 roku, a więc pod koniec długiego i błogosławionego dla świata pontyfikatu Jana Pawła II.

4. W ostatnich miesiącach i tygodniach cały nasz świat stanął wobec ogromnego zagrożenia i wyzwania związanego z pandemią koronawirusa. Nagle okazało się, że pomimo pozorów potęgi i samowystarczalności, nasz świat jest światem kruchym i musi rozpaczliwie bronić się przed atakującą go niewidzialną i podstępną zarazą, powodującą jednak groźne skutki – chorobę, cierpienie i śmierć ogromnej rzeszy ludzi.

Jak zareagowaliśmy wobec tego zagrożenia o niespotykanych rozmiarach? Z jednej strony zmobilizowało ono do podjęcia trudu i walki, do poświęcenia i czujności. Mamy na myśli wszystkich odpowiedzialnych za życie społeczne i ponoszących odpowiedzialność za podejmowanie niełatwych decyzji oraz współpracujących z nimi służb. Mamy na myśli lekarzy, pielęgniarki, całą służbę zdrowia oraz wolontariuszy, stojących na pierwszej linii walki z zarazą, ratujących ludzkie życie. Mamy na myśli wszystkich, dzięki którym nasze codzienne życie w tych dniach może przebiegać bez nadzwyczajnych trudności. Widzimy więc, że zagrożenie zrodziło wiele dobra, poświęcenia, solidarności, wzajemnej pomocy.

Jednocześnie zagrożenie spowodowało izolację, również fizyczne oddalenie nas od świątyń, od bezpośredniego uczestnictwa w Eucharystii, zwłaszcza niedzielnej. I znów ta sytuacja zaowocowała twórczością oraz inicjatywą wielu transmisji modlitwy i liturgii, co pomogło wiernym przeżywać spotkanie z Bogiem, a niejednokrotnie jeszcze bardziej świadomie pogłębić swoje życie duchowe, a zwłaszcza wspólną modlitwę w rodzinie. Jest za co dziękować Bogu.

5. Co nam pozostaje? Podobnie, jak w ostatnich tygodniach, nie przestańmy pomagać sobie nawzajem i w różnych formach. Niech do głosu dochodzi nasza wyobraźnia miłosierdzia, o którą apelował św. Jan Paweł II. Niech odpowiedzią na zagrożenie będzie solidarna postawa, a także dalsza pomoc niesiona osobom starszym, samotnym i słabym. Pogłębiajmy w sobie ufność, jaką pokładamy w Bogu. Powtarzajmy często i każdego dnia najprostszą modlitwę skierowaną do miłosiernego Jezusa: Jezu, ufam Tobie! Powracajmy do aktu zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu, dokonanego przez Papieża Miłosierdzia – Jana Pawła II.

Również dzisiaj, pod koniec tego świątecznego dnia, w którym w sposób szczególny wielbimy Boże Miłosierdzie, módlmy się, inspirując się słowami świętego Papieża Miłosierdzia:

Tobie, miłosierny Ojcze,

zawierzamy losy świata i każdego człowieka.

Spraw, aby ustała pandemia koronawirusa.

Błogosław wszystkim, którzy się trudzą,

aby chorzy byli leczeni,

a zdrowi chronieni przed zakażeniem.

Przywróć zdrowie dotkniętym chorobą,

dodaj cierpliwość przeżywającym kwarantannę,

a zmarłych przyjmij do swego domu.

Umocnij w ludziach zdrowych poczucie
odpowiedzialności

za siebie i za innych,

aby przestrzegali koniecznych ograniczeń,

a potrzebującym nieśli pomoc.

Odnów nasza wiarę,

abyśmy trudne chwile przeżywali z Chrystusem,
Twoim Synem,

który dla nas stał się człowiekiem

i jest z nami każdego dnia.

Wylej swego Ducha na nasz naród i na cały świat,

aby ci, których zjednoczyła walka z chorobą,

zjednoczyli się także w uwielbieniu Ciebie, Stwórcy
wszechświata

i gorliwie walczyli również z wirusem grzechu,

który niszczy ludzkie serca.

Ojcze przedwieczny,

dla bolesnej męki i zmartwychwstania Twojego Syna,

miej miłosierdzie dla nas i całego świata,

Amen!