Menu

Nasza podróż zaczęła się z lotniska w Modlinie. Pierwsze duże emocje, bo to pierwszy lot samolotem Natalii. A już po 2 godzinach Rzym przywitał nas dusznym, parnym, sierpniowym powietrzem. Narzekaliśmy na upał nie wiedząc, że dziś pogoda ma dla nas i inne niespodzianki. Po przyjeździe do centrum Wiecznego Miasta szybko rozlokowaliśmy się w hotelu i pierwszym punktem naszego pobytu w Caput Mundi miał być Watykan. Nieśmiałe pierwsze krople deszczu w blasku pełnego słońca nie wzbudziły naszego niepokoju. Ale zanim dotarliśmy na Watykan byliśmy doszczętnie przemoczeni. Bazylika św. Piotra zrobiła na Natalii duże wrażenie swym dostojeństwem, wielkością i przepychem. Najpierw oglądnęliśmy najważniejsze miejsca jej wnętrza, a następnie udaliśmy się do grobu  bł. Jana Pawła II w Kaplicy św. Sebastiana, by wypraszać łaski potrzebne nam i tym, których zostawiliśmy w domach.
 
 
W tym czasie nad Rzym nadciągnęła potężna burza i ulewa - tym samym dalszy plan naszego dzisiejszego zwiedzania zupełnie upadł. Pomimo długiego oczekiwania - najpierw w Bazylice a potem na Poczcie Watykańskiej deszcz nie zamierzał nam "darować" :-) Cóż było robić, uzbrojeni w peleryny ruszyliśmy przez Plac św. Piotra w drogę powrotną. I ledwo wsiedliśmy do autobusu powrotnego do hotelu nad Watykanem i Rzymem z wolna wróciło słońce. Chyba więc tym deszczem Rzym w sposób szczególny chciał powitać Natalię :-)
 
Pomimo mokrego początku pobytu w dobrych humorach udaliśmy się na spoczynek z nadziejami na dobrą pogodę jutro - bo przed nami podróż do początków Rzymu.
 
Na zdjęciu: Natalia z mamą Lidią w Bazylice św. Piotra w Watykanie